World of impurity Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Hotel
Autor Wiadomość
Olivier
Cichodajny chłopiec


Imię i nazwisko: Olivier Lacroix, chociaż klientom przedstawia się jako Nathan Lax.
Rasa i grupa: Demon || towary klasy B
Wiek: Ma zaledwie dziewiętnaście lat, co jest małą liczbą jak dla demona.
Orientacja: Biseksualny.
Typ: Zależy, pod kim leży.
Miłość: do królików się liczy?
Pan|sługa: Poszukiwany.~ | ~
Cyrograf: Portfel, telefon... Tyle.
Ekwipunek: Póki co - brak.
Obrażenia: Luźna, zielona koszula, a na to założona czarna bluza. Dalej ma dżinsowe spodnie, a na oku można jeszcze zauważyć czarną przepaskę.
Fabularnie: Ten straszny główny admin.
Multikonta: All in all is all we are.
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 21
Wysłany: 2014-01-14, 22:43   Hotel

Jeden z popularniejszych hoteli w okolicy. Ładnie urządzony, bo w końcu nie przychodzą tutaj jedynie osoby z dziwkami. Na dole znajduje się bar, całogodzinny, gdyby jakaś parka - mniej lub bardziej zażyła - zechciała się czegoś napić bądź najeść.


Olivier zerknął na telefon, który właśnie zasygnalizował przyjście wiadomości. Właśnie wychodził z cukierni, bo właściciel chciał wcześniej zamknąć, więc nie krył lekkiego cienia uśmiechu, na widok sms'a od klienta. Mogło się zapowiadać, że zarobi dzisiaj coś więcej, albo chociaż nie będzie musiał stać i marznąć w nocy, bo za tym to nie przepadał chyba najbardziej.
Szybko odpisał nadawcy, że będzie za kilka minut w umówionym miejscu, ponieważ jest niedaleko i skierował swoje kroki w tamtą stronę. Miał jedynie nadzieję, że mężczyzna nie będzie na niego naciskać, aby zamówili alkohol lub coś takiego. Oj nie, co jak co, ale wręcz nienawidził picia, a raczej przymuszania go do tego. Z resztą, przecież nie jego wina, że miał słabą głowę, prawda? W takim wypadku, lepiej nie kombinować z tymi napojami!
Wszedł do środka hotelu i posłał uśmiech recepcjoniście, który najwyraźniej już go zdążył zapamiętać. Naprawdę w takich sytuacjach cieszył się, że mieszkał daleko stąd i nie musiał tego osobnika widywać codziennie. No, ale teraz nie miał się czym przejmować. Mężczyzna, z którym miał się spotkać, nie widział go nigdy za dnia - a przynajmniej taką miał nadzieję - i myślał, że nazywa się Nathan. To absolutnie ułatwiało sprawę.
Rozejrzał się po pomieszczeniu i wolnym krokiem ruszył w stronę kanapy. Nie rezerwował pokoju, bo nie znał planów klienta- a przynajmniej miał nadzieję, że może go tak nazwać. Przecież ten mógł mieć ochotę wyjść gdzieś, na szybki numerek w łazience, napić się czegoś na dole w pubie... No, jeszcze zostawała opcja że pójdą do jego domu, ale na taką myśl, aż skręcało Oliemu żołądek. O ile do sprzedawania ciała się już przyzwyczaił, zawsze obawiał się iść do domu klienta. To nie tak, że bał się, co tam zastanie. On po prostu obawiał się, jak to będzie z jego powrotem w późniejszym czasie. Nigdy nie wiadomo, co strzeli do łba obcemu!
Zajął miejsce na kanapie, wyjmując telefon z kieszeni i pisząc krótką wiadomość do klienta,że jest już na miejscu. Wątpił w to, aby mężczyzna go nie rozpoznał. Już raz sie spotkali, więc wiedział, że jest rudy. Dodatkowo sprawę ułatwiał wyjątkowy brak tłumu w tym miejscu, co było aż zadziwiające. Nawet muzyka z pubu na dole wydawała się być cichsza. No cóż, w końcu każdemu miejscu od czasu do czasu należy się odpoczynek, prawda?
Spokojnie zdjął z siebie bluzę, sięgając po jakąś pobliską gazetkę. Rzucił na nią tylko przelotne spojrzenie, nawet nie mając zamiaru jej otwierać. Zaraz po tym wstał i podszedł do pobliskiego automatu, wygrzebując z kieszeni drobne. Wrzucił do niego monety i zakupił sobie kawę. Przyda mi się, skoro mam być jeszcze całą noc na nogach, pomyślał, wyjmując kubeczek z ciepłym napojem i wracając na swoje miejsce. W sumie to był ciekawy czy dobrze zapamiętał numer. No cóż, nie głowił się nad takimi błahostkami, kiedy coś było jednorazowe, ale kto wie? Może osobnik,który do niego napisał,stanie się stałym klientem? Oj, o takich trzeba dbać i zapamiętywać! A w szczególności pilnować, aby nie spotkali cię w jakimś miejscu publicznym! Ciężko by było się uwolnić od takiego natręta.

Byłoby dłuższe, ale musiałem już iść. .-.
_________________
 
     
Zmora
Velveteen


Imię i nazwisko: Gareth Hawk.
Rasa i grupa: Demon; Organizacja Rot.
Wiek: Wizualnie 22 - 24 lata.
Typ: Seme.
Miłość: Po moim trupie.
Pan|sługa: Nigdy | Na razie brak.
Cyrograf: Chętny?
Ekwipunek: Krótki nóż przy nodze w bucie; fajki; zapalniczka.
Obrażenia: Na razie brak.
Aktualny ubiór: Ciemne spodnie; czarny t-shirt; czarne oficerki.
Fabularnie: Wolny.
Multikonta: Lauviah.
Motto: Chrzanić system.
Dołączył: 01 Sty 2014
Posty: 99
Wysłany: 2014-01-15, 00:07   

Zmora miał chandrę. Paskudny nastrój, który wlókł się za nim już jakiś czas. Nerwowy, przytłumiony musiał się rozluźnić. Teraz. Nagle. Szybko. Nie lubił zamawiać prostytutek, nigdy tego nie robił – chociaż nie, zdarzyło mu się to raz i właśnie do tej samej zadzwonił dzisiejszego wieczora – wolał zdobywać partnerów przez naturalny rozwój sytuacji. Jednak zważając na stan w jakim się znajdywał, nie miał najmniejszej ochoty na żadne podchody, które najpewniej wprowadzały by go w jeszcze większe zdenerwowanie. Znalazł ten zakichany numer, który wygrzebał z jakiejś sterty innych i nie potrzebnych pierdół, pisząc do niego esemesa. Podał miejsce i czas. Tyle musiało dzieciakowi wystarczyć, jak na obecny moment. Sam wyszedł z mieszkania jakieś dwadzieścia minut od wysłania wiadomości, docierając na miejsce z kilka minut po Olivierze.
Wszedł do hotelu, mijając recepcję – musiał przyznać, że nie pamiętał recepcjonisty, który właśnie szczerzył do niego swoje lśniące białe zęby, witając się z nim. Chrzanił powitania. Dowiedział się tylko, czy rudzielec już jest, a kiedy ten potwierdzająco mu odpowiedział Zmorowaty bez większych uprzejmości ruszył w tamtym kierunku. Przemierzył hol, włócząc ciężkimi butami po kafelkowej posadzce hotelu, zmierzając pod dobrze mu znany numer.
Kiedy wszedł do pokoju, dostrzegł znajomą rudą czuprynę chłopaka, którą mimo upojenia w tamtym czasie alkoholem dobrze zapamiętał. Spotkali się kilka miesięcy temu w tym samym hotelu. Ciekawym było, czy chłopak zapamiętał Hawka na tyle dobrze, co on go. No dobra, z tym dobrym zapamiętaniem, to trochę było przesadzone, jednak duże prześwity w pamięci podsuwały mu przeróżne obrazy z tamtej nocy. Uśmiechnął się pod nosem, trochę zaczepnie trochę prowokacyjnie. Zamknął za sobą drzwi z charakterystycznym dla nich trzaskiem.
- Nathan, ta? – Uśmiech zszedł mu z ust, a Zmorowaty ściągnął swoją kurtkę z ramion, rzucając ją na pobliskie krzesło. Zrobił krok, siadając na jakiś fotel, w który wpadł. Rozłożył się wygodnie, przecierając palcami oko.
- Z iloma dzisiaj spałeś? – rzucił pod nosem, chyba chcąc to wiedzieć. Jeśli dzieciak przyszedł do niego zaraz po jakimś innym facecie, od razu mógł się iść umyć. Nie zamierzał go dotykać z tą jakże paskudną świadomością. Może i miał beznadziejny dzień, może i chciał się na kimś wyładować, jednak nie stracił na tyle zmysłów, aby zacząć się dobierać do kochanka, który niedawno wrócił z ekscesów. Zresztą zawsze go zastanawiało to jak oni mogą spać z każdym napotkanym osobnikiem. Przecież klienci bywali różni. Nie zawsze trafiał się przystojny, który mimo seksu z prostytutką dawał jej również jako taką przyjemność. A ci wszyscy starzy faceci, którzy na samą myśl o dobraniu się do młodego tyłka dostawali erekcji? To dopiero było parszywa robota. On osobiście nigdy by nie zniżył się do takiego poziomu, prędzej by pozabijał. Jednak co mu się zdziwić, miał zbyt narwany charakter.
Strzelił karkiem, który go niemiłosiernie bolał, zresztą nie tylko on – cały był spięty i potrzebował natychmiastowego rozluźniania, które miał mu zapewnić Oliver, albo może Nathan?
- Chodź tu do mnie – polecił krótko, przecież nie będzie bawić się w żadne uprzejmości. Gareth był zwykłym gnojkiem, którego nie obchodzą cudze uczucia. W tym momencie chciał mieć kogoś, ale tylko na krótką chwilę. Chciał, aby ta osoba dostarczyła mu tymczasowej amnezji, która wykasuje z jego pamięci, to o czym nie powinien pamiętać.
Ostatnio zmieniony przez Zmora 2014-01-15, 00:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Olivier
Cichodajny chłopiec


Imię i nazwisko: Olivier Lacroix, chociaż klientom przedstawia się jako Nathan Lax.
Rasa i grupa: Demon || towary klasy B
Wiek: Ma zaledwie dziewiętnaście lat, co jest małą liczbą jak dla demona.
Orientacja: Biseksualny.
Typ: Zależy, pod kim leży.
Miłość: do królików się liczy?
Pan|sługa: Poszukiwany.~ | ~
Cyrograf: Portfel, telefon... Tyle.
Ekwipunek: Póki co - brak.
Obrażenia: Luźna, zielona koszula, a na to założona czarna bluza. Dalej ma dżinsowe spodnie, a na oku można jeszcze zauważyć czarną przepaskę.
Fabularnie: Ten straszny główny admin.
Multikonta: All in all is all we are.
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 21
Wysłany: 2014-01-15, 09:32   

Na całe szczęście, ten osobnik nie miał problemów z pamięcią. No cóż, niespożywanie alkoholu robi swoje. I szczerze się cieszył, że jednak się nie pomylił i nie trafił na jakiegoś zboczeńca po czterdziestce. Nie przepadał za takimi, ale była jedna korzyść - dla nich cena nie grała roli. Z łatwością wtedy można się obławiać, a głównie o to chodziło rudzielcowi. Zresztą, zawsze można zadzwonić na policję i oskarżyć takiego bandziora o gwałt. O ile nie jest się jakimś beznadziejnym przypadkiem, bardzo szybko dostanie się odszkodowanie od starucha i to bez większego wysiłku! Normalnie żyć - nie umierać!
Po części był nieco zaskoczony, że jednak miał rację. Jego klient nie wyglądał na osobę, która często zamawiała prostytutki. Zresztą, kogo to teraz by obchodziło? Ważne, że zamówił teraz.
- Tak - potwierdził krótko, przez cały czas uśmiechając się zaczepnie do Zmorowatego. To imię.. Oj, chyba Oli już się przyzwyczaił do niego. Nawet nie czuł się dziwnie, kiedy ktoś się tak do niego zwracał, co miało miejsce na samym początku. No, ale od początków to się wiele zmieniło.
Pytanie go trochę zaskoczyło, ale nie pokazał tego po sobie. Cóż, czasem znajdą się osobnicy, zainteresowani taką wiedzą.
- Jesteś pierwszy - odpowiedział bez wahania. Przecież nie będzie mu tłumaczył, że nie jest dziwką, którą wynajmuje się w dzień, prawda? Zresztą, kto by chciał tego wysłuchiwać.
Zanim wstał do mężczyzny, sięgnął jeszcze po telefon, aby go wyłączyć. Wolał, żeby nikt nie przeszkadzał, kiedy obsługuje kogoś. Zaraz po tym wstał i podszedł do Zmory, bez wahania siadając mu na kolanach w rozkroku. Ręce położył na jego ramionach, dłońmi po chwili muskając jego kark. Chwilę go tak pogładził, a zaraz po tym zaczął go masować, aby rozróżnił się choć trochę. W końcu teraz po to tutaj był - aby ten się rozluźnił i odpoczął od... A kij wie, od czego. Rudzielec nie wnikał, po co ktokolwiek go zamawiał. Płacą? Płacą,. W takim wypadku więcej chłopaka nie obchodziło, bo całe szczęście nawet choroby się go nie imały. Jak dobrze być Demonem.
- Jak chcesz, żebym się do ciebie zwracał? - zapytał, bo wolał się upewnić. Jedni kazali mu się nazywać panem, a zaraz przy następnym razie, mówić po imieniu. To było naprawdę dziwaczne. No, ale już nawet przerabiał klientów, którzy kazali się nazywać bratem. Naprawdę dziwaczne, tego czasem nie da się pojąć, co siedzi w ludzkich głowach. Ale skoro niektórym podoba się, kiedy przebierają Nathana - co poradzić na to? Jest wiele odmian zboczeńców. Jednemu staje na widok kajdanek, a innemu na widok penisa pod sukienką. O gustach się nie dyskutuje.
Zsunął dłonie z jego karku, na klatę, spokojnie po niej wodząc rękami. Już po chwili jego smukłe palce powoli zaczęły wpełzać pod t-shirt klienta. Jak mu się coś nie spodoba to w końcu powie, prawda? Albo biednemu Olivierowi się oberwie, chociaż to wcale nie będzie żadna nowość. Niektórzy klienci chyba myślą, że on czyta w myślach.
- Chciałbyś coś zamówić do picia lub przenieść się do pokoju? - szepnął do jego ucha, wargami zaraz po tym wędrując na jego szyję. Delikatnie go tylko nimi muskał. Po cichu też liczył na to, że mężczyzna nie będzie chciał alkoholu albo chociaż nie będzie wymagał od niego, aby też się napił. Wtedy pojawiłby się problem, bo nie wiedziałby, za co ma policzyć...
_________________
 
     
Zmora
Velveteen


Imię i nazwisko: Gareth Hawk.
Rasa i grupa: Demon; Organizacja Rot.
Wiek: Wizualnie 22 - 24 lata.
Typ: Seme.
Miłość: Po moim trupie.
Pan|sługa: Nigdy | Na razie brak.
Cyrograf: Chętny?
Ekwipunek: Krótki nóż przy nodze w bucie; fajki; zapalniczka.
Obrażenia: Na razie brak.
Aktualny ubiór: Ciemne spodnie; czarny t-shirt; czarne oficerki.
Fabularnie: Wolny.
Multikonta: Lauviah.
Motto: Chrzanić system.
Dołączył: 01 Sty 2014
Posty: 99
Wysłany: 2014-01-15, 16:53   

Jednak takie naciąganie, kiedyś może się dla niego skończyć całkiem źle. Nagle jakaś staruch może nie okazać się zwykłym staruchem, którego da się cyckać z kasy i wtedy Oliver może zapłacić naprawdę wysoką cenę za swoją głupotę. Dajmy na to, że zajmował by się sprzedażą na licytacjach chłopców, by ci stali się niewolnikami innych obleśnych typów. Wtedy wszelka wolność jaką teraz posiada, uszłaby by gdzieś z chłopaka, tak jak uchodzi z człowieka życie. Wtedy nie będzie na telefon, by dorobić – ba! Będzie na każde żądanie, musząc spełniać wszystkie zakichane zachcianki swego pana. Ciekawe co wtedy by zrobił…? Czy nadal by równie ochoczo pragnął naciągać frajerów, którzy również nie byli tak głupi, na jakich się kreowali.
- To dobrze – powiedział spokojnie. Chociaż dzisiaj ten go nie zdenerwuje, przynajmniej nie będzie musiał użyć siły, by jasno dać mu do zrozumienia swoje niezadowolenie, w końcu jak na razie nic nie wskazywało na wybuch złości. Kiedy Oliver siadł na jego kolanach, Zmorowaty położył dłonie na wąskich biodrach przyszłego kochanka. Przyjrzał się uważniej jego twarzy, błądząc wzrokiem aktualnie po zielonych oczach. Zdecydowanie przyjemny masaż karku działał na niego uspokajająco, albo rozluźniająco na tyle, że mógł spuścić trochę z szorstkiego tonu.
- Zmora – mruknął pod nosem, uchylając - wcześniej na chwilę zamknięte - powieki. Jego śmiałe zachowanie podobało mu się. Nie pamiętał ich ostatniego razu, więc wiele na ten temat nie miał do powiedzenia, miał tylko nadzieję, że nie będzie żałował wydanych pieniędzy.
- Idziemy do pokoju – odpowiedział, ale nie pozwolił mu nic zrobić. Wstał, trzymając go pod pośladkami i ruszając w stronę drzwi. Musiał przyznać, ale Oliver był niesamowicie lekki, dlatego też bez najmniejszego problemu otwarł wolną dłonią drzwi do pokoju. Wszedł z nim do środka. Swoje kroki skierował prosto do łóżka, zrzucił go na nie, samemu stając przed rudzielcem. Złapał za jego kłaki, odchylając mu głowę w tył, przyglądając chwilę w ciszy. Szybko jednak zaprzestał tego działania zostawiając go w spokoju.
- Rozbierz się, chce cie zobaczyć – polecił spokojnie, siadając zaraz tuż koło niego. Nie miał ochoty bawić się w żadne podchody, musiał sprawdzić, czy ten powiada wszystko to co on lubi w facetach. Sam ściągnął z siebie koszulkę przez głowę, ukazując tym samym swój lekko zadrapany tors. Pamiątka po ostatniej wyprawie. Wyczekująco patrzał na dzieciaka, sięgając do kieszeni swoich spodni i w nich znajdując fajki. Wyciągnął jednego szluga, zapalając go. Zaciągnął się uwielbianym przez siebie dymem nikotynowym i tą jakże przyjemną chwilą. Przydałby się jeszcze jakiś alkohol, dlatego też rozejrzał się w celu zdobycia go. Bingo, w rogu stał niewielki barek. Bez żadnych krępacji wstał nalewając ulubionego złotego trunku do niewielkiej szklanki. Dał tym samym trochę więcej czasu Oliverowi na rozebranie się, wypijając dwie kolejki szkockiej.
 
     
Olivier
Cichodajny chłopiec


Imię i nazwisko: Olivier Lacroix, chociaż klientom przedstawia się jako Nathan Lax.
Rasa i grupa: Demon || towary klasy B
Wiek: Ma zaledwie dziewiętnaście lat, co jest małą liczbą jak dla demona.
Orientacja: Biseksualny.
Typ: Zależy, pod kim leży.
Miłość: do królików się liczy?
Pan|sługa: Poszukiwany.~ | ~
Cyrograf: Portfel, telefon... Tyle.
Ekwipunek: Póki co - brak.
Obrażenia: Luźna, zielona koszula, a na to założona czarna bluza. Dalej ma dżinsowe spodnie, a na oku można jeszcze zauważyć czarną przepaskę.
Fabularnie: Ten straszny główny admin.
Multikonta: All in all is all we are.
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 21
Wysłany: 2014-01-15, 17:24   

Oj, Olivier jak najbardziej wiedział, że bawiąc się tak z tymi staruchami, stąpa po cieniutkiej linii i to bez asekuracji. No, ale bez ryzyka są nudy, prawda? W takim wypadku czasem trzeba trochę po ryzykować. Inaczej biedny Demon by chyba zdechł na tym padole, bo by się najzwyczajniej w świecie zanudził przy pierwszym tygodniu życia tutaj.
Spokojnie się uśmiechał, nie przejmując się zbytnio tym, że mężczyzna się w niego wpatrywał. No co? Nie zabroni mu, prawda?
Słysząc pseudonim,pokiwał spokojnie głową. W sumie to go trochę zaskoczył, kiedy nie dał mu wstać z kolan, ale nic nie powiedział. Chwycił się jego szyi, dając się tak nieść. Cóż, miał własne nogi, ale nie odezwie się. Co jak co, ale nie opłaca się denerwować osoby,która z pewnością jest od ciebie silniejsza. Zresztą, tak po trochu to Zmora miał prawo robić z rudzielcem to, co tylko zapragnie. W końcu zato płacił, prawda?
No właśnie - skoro mowa o tym, za co ten płacił. Mógł robić co chciał, więc nawet takie szarpnięcie nie zaskoczyła rudzielca. Nie no,dobra. Trochę zaskoczyło, ale było znienacka, więc się nie liczy!
- Dobrze - powiedział, mając zamiar już zrobić striptiz, kiedy się od tego powstrzymał. Najwidoczniej mężczyzna nie chciał tego przedłużać. W takim wypadku szybko pozbył się butów,następnie skarpetek, a potem - zaskoczenie - wcale nie spodni! Zdjął koszulkę, zerkając kątem oka na klienta. Wzdrygnął się na myśl, że tyle można wypić za jednym zamachem. On by pewnie już niczego nie pamiętał. Zalety słabej głowy.
Wstał z łóżka, aby zdjąć spodnie i rzucić wszystko na pobliski fotel. Nie będzie przecież później ganiał i latał w poszukiwaniu swoich rzeczy! No, a skoro wstał, podszedł już do Zmorowatego, dalej się uśmiechając do niego zaczepnie. Po chwili wskazał na opaskę.
- Chcesz, żebym to też zdjął? - zapytał spokojnie. Nie miał przed tym jakiś większych oporów. Po prostu nie przepadał za tym, jak ludzie gapili się na te oko. O ile dobrze pamiętał, te kilka miesięcy temu, miał opaskę na swoim miejscu, więc tak trochę nie widział powodu, aby mężczyzna teraz chciał to zmienić.
Zaszedł mężczyznę od tyłu, kładąc dłonie na jego karku i ponownie zaczynając go masować. Jednocześnie przybliżył się do jego ucha. - Pozwolisz, że teraz ja cię rozbiorę? - szepnął, jedną rękę zabierając od ciała Zmorowatego i zsuwając swoje bokserki. No w końcu miał się rozebrać czy nie? Nie był jakąś piszczącą dziewicą, żeby przy pracy dziwki, mieć jeszcze opory przed nagością przy obcych. No, dodatkowo Oli nie byłby pierwszy raz nagi przed Garethem, więc czym miałby się przejmować? Już pomijając fakt,że był prostytutką... Ej, ale w sumie to to by było irytujące. Taki kompletny pasyw, co bałby się nawet podwinąć bluzkę drugiej osoby, co dopiero jakoś się zbliżyć! Nie, żeby coś, ale na coś takiego to nawet wyjątkowo spokojnemu Oliemu otworzyłby się nóż - lub odbezpieczył pistolet - w kieszeni!
_________________
 
     
Zmora
Velveteen


Imię i nazwisko: Gareth Hawk.
Rasa i grupa: Demon; Organizacja Rot.
Wiek: Wizualnie 22 - 24 lata.
Typ: Seme.
Miłość: Po moim trupie.
Pan|sługa: Nigdy | Na razie brak.
Cyrograf: Chętny?
Ekwipunek: Krótki nóż przy nodze w bucie; fajki; zapalniczka.
Obrażenia: Na razie brak.
Aktualny ubiór: Ciemne spodnie; czarny t-shirt; czarne oficerki.
Fabularnie: Wolny.
Multikonta: Lauviah.
Motto: Chrzanić system.
Dołączył: 01 Sty 2014
Posty: 99
Wysłany: 2014-01-15, 18:30   

To nie chodziło to, czy Zmora chciał zrobić to szybko, czy nie. Po prostu chciał go obejrzeć, nic więcej. A to, że chamsko odwrócił się do niego plecami świadczyło jedynie o jego braku kultury osobistej – nic poza tym. Stał przy barku wlewając w siebie kolejną kolejkę szkockiej. Ostatnimi dniami zdecydowanie przesadzał z piciem do takiego stopnia, że zapominał jak się nazywa. Wszystko wywracało mu się do góry nogami, powodując niezły bałagan w jego i tak pochrzanionym życiu. Pal licho, co mu zaszkodzi trzecia szklanka. Zaprzestał pić dopiero wtedy, kiedy Oliver do niego podszedł. W sumie nie spodziewał się tak śmiałego zagrania ze strony tak niewinnie wyglądającego dzieciaka, jednak pasowało mu to. Pozwolił się masować po karku, przymykając na chwilę oczy i dając się rozluźnić. Był to niesamowicie przyjemny zabieg na jaki narzekać, to on nie mógł.
- Nie musisz – odparł chrapliwie i dopiero w tym momencie uchylił powieki. Nie interesowała go przepaska dzieciaka, pod którą zapewne skrywała się jakaś blizna bądź coś podobnego.
Spojrzał na niego pewnym wzrokiem, by w następnym momencie złapać go za kark przyciągając do siebie i całując. Miękkie oraz gorące usta rudzielca zachęciły Garetha do pogłębienia pocałunku poprzez wsunięcie mu języka do ust. Trwało to zaledwie chwilę, gdyż w kolejnej sekundzie odsunął się od niego, siadając na łóżko.
- A rozbieraj, proszę bardzo. – Wzruszył ramionami, dając mu całkowite pole do popisu. Niech pokaże jak się zajmuje swoimi klientami, w końcu to, że on lubił dominować nie oznaczało, że nie chciał by chociaż raz ktoś całkowicie przejął inicjatywę ze ściąganiem tych denerwujących ubrań.
Dokładnie obejrzał sobie swój okaz na dzisiejszą noc i musiał stwierdzić, że nie wywalił kasy w błoto. Może nawet sypnie mu jakimś większym napiwkiem, jeśli wszystko pójdzie dobrze? Kto wie. Zadowolony i pijany Gareth był bardzo rozrzutnym facetem, a że na razie nie był pijany ani zadowolony, to na ten temat dodatkowego wynagrodzenia wypowiadać się nie będzie.
- Zrób mi dobrze – powiedział zmęczony, przesuwając palcami po swojej gęstej czarnej czuprynie chwilę ją mierzwiąc. Opadł na plecy wprost na łóżko, zakładając rękę pod głowę i gapiąc się przed siebie. Czekał na jakikolwiek ruch ze strony rudzielca, a wiedział, że ten w końcu nadejdzie, bo przecież pan płaci pan wymaga. Chociaż w ich wypadku było trochę łatwiej – widzieli się raz, także nie było czym się przejmować jeśli chodziło o jakieś straszne perwersje ze strony Zmorowatego. Chociaż kto go tam wie. Ten typ był naprawdę nieprzewidywalnym facetem, po głowie którego chodziło bardzo wiele rożnych, dziwnych rzeczy.
Ostatnio zmieniony przez Zmora 2014-01-15, 18:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Olivier
Cichodajny chłopiec


Imię i nazwisko: Olivier Lacroix, chociaż klientom przedstawia się jako Nathan Lax.
Rasa i grupa: Demon || towary klasy B
Wiek: Ma zaledwie dziewiętnaście lat, co jest małą liczbą jak dla demona.
Orientacja: Biseksualny.
Typ: Zależy, pod kim leży.
Miłość: do królików się liczy?
Pan|sługa: Poszukiwany.~ | ~
Cyrograf: Portfel, telefon... Tyle.
Ekwipunek: Póki co - brak.
Obrażenia: Luźna, zielona koszula, a na to założona czarna bluza. Dalej ma dżinsowe spodnie, a na oku można jeszcze zauważyć czarną przepaskę.
Fabularnie: Ten straszny główny admin.
Multikonta: All in all is all we are.
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 21
Wysłany: 2014-01-15, 19:47   

Jak dla chłopaka - było to obojętne czy Gareth będzie pił, czy też nie. Nie miał mniejszego zamiaru go upominać, że wypicie takiej ilości alkoholu jest niezdrowe czy coś. Jego matką nie był, niańką też i najpewniej był od niego młodszy, więc po co miałby się wtrybaniać? Masochistą nie był, nie jest i na jakieś dziewięćdziesiąt procent nie będzie. Dodatkowo ma jeszcze na tyle zdrowego rozsądku, aby osobie pod wpływem promili nie wyrywać alkoholu. Nie, żeby uważał, aby klient się już upił. Po prostu lepiej nie ryzykować, bo alkohol naprawdę również wpływa na różnych ludzi. Jednym gęba się otwiera, a drugim ręce się zamykają w pięści i zbytnio ciekawie to się nie kończy, a rudzielec stanowczo woli nie ryzykować utratą swojego drugiego oka.
Co się kryło pod opaską...Może kiedyś ktoś się o tym dowie.
Nie wahał się przed odwzajemnieniem pocałunku. Pozwolił starszemu na wsunięcie między swoje wargi języka, samemu również zaczepiając o niego swoim.No co? On uważał, że absolutna uległość jest nudna. W szczególności dla drugiej osoby. Bycie pasywem to w końcu jedno - szmacianą zabawką to drugie.
- Jak sobie życzysz - odpowiedział, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Już po chwili znalazł się między nogami klienta, spokojnie ugniatając jego krocze i nieśpiesznie odpinając guzik, a następnie zamek spodni. Zaraz po tym zsunął je do wysokości kolan, zaczynając muskać wargami wewnętrzną stronę uda mężczyzny. Lekko przymknął oko, dłonią masując jego krocze i ustami zbliżając się do niego coraz bardziej. W tym samym czasie również pozbył się spodni Zmorowatego, żeby te później nie przeszkadzały. No,bokserki na razie mu nie wadziły w niczym, bo zaczął przez ich materiał całować przyrodzenie osobnika leżącego przed nim. Nie miał przed tym żadnych oporów, nawet lekko je przygryzając. Dopiero po chwili takiej zabawy, zaczął pozbywać się bielizny z ciała, którym aktualnie się zajmował.
Kiedy męskość Garetha była już cała odkryta, rudzielec spokojnie zaczął ją stymulować, ustami całując i liżąc jego jądra na zmianę. Po krótszym czasie przeniósł się na jego prącie, przejeżdżając językiem po całej jego długości. Swoim zielonym oczkiem, które wyglądało spod przymrużonej powieki, starał się nawiązywać z brunetem kontakt wzrokowy. Nie, nie przejmował się kompletnie niczym w tym momencie. W końcu nie pierwszy i najpewniej nie ostatni raz obciągał prawie obcemu facetowi, prawda? Dało się przyzwyczaić.
Po chwili takiego pobudzania, wziął męskość Zmory do ust. Nie czuł odruchu wymiotnego, ani tym bardziej się nie zadławił.No raczej logiczne. W takim wypadku już po chwili zaczął poruszać językiem po jego prąciu owalnymi ruchami, raz szybciej,a raz wolniej. Dodatkowo ręką sprawnie ugniatał jego jądra.
_________________
 
     
Zmora
Velveteen


Imię i nazwisko: Gareth Hawk.
Rasa i grupa: Demon; Organizacja Rot.
Wiek: Wizualnie 22 - 24 lata.
Typ: Seme.
Miłość: Po moim trupie.
Pan|sługa: Nigdy | Na razie brak.
Cyrograf: Chętny?
Ekwipunek: Krótki nóż przy nodze w bucie; fajki; zapalniczka.
Obrażenia: Na razie brak.
Aktualny ubiór: Ciemne spodnie; czarny t-shirt; czarne oficerki.
Fabularnie: Wolny.
Multikonta: Lauviah.
Motto: Chrzanić system.
Dołączył: 01 Sty 2014
Posty: 99
Wysłany: 2014-01-15, 20:26   

Co do alkoholu bywało różnie. Raz bywał bardziej skory do rozmów, a raz do bitek. Zależy jaki miał nastrój w danym momencie, kiedy sięgał po alkohol. Akurat w tym momencie był lekko wyprany z wszelkich emocji, chcąc po prostu nie myśleć - zapomnieć. Nie marzył o niczym innym, jak o oddaniu się przyjemności. Dlatego też polecił mu zrobienie laski. Tak jak spodziewał się, dzieciak miał wprawę. W końcu pewnie nie raz musiał to robić, by osiągnąć w tej dziedzinie perfekcję. Podobały mu się te wolne i pobudzające go pieszczoty. Odpowiednio reagował na wszystkie bodźce, jakimi został obdarowany przez rudzielca. Ale dopiero większy efekt osiągnęły jego wargi, w które pochwycił jego penisa. Zamruczał zadowolony, uśmiechając się zadziornie. O tak, to mu odpowiadało. Wsparł się na łokciach by przyjrzeć się poczynaniom kochanka. Dłonią sięgnął do jego rudych, gęstych włosów wczepiając w nie palce i masując skórę głowy.
- Dobrze ci idzie – pochwalił go, sam nie wiedząc czemu. Po prostu, kiedy podłapał z nim kontakt wzrokowy, czuł, że musi coś powiedzieć aby ten wiedział, że wszystko jest jak w najlepszym porządku. Wypiął biodra bardziej do przodu, pocierając główką o jego podniebienie, dając sobie więcej przyjemności. Kiedy poczuł, że jest już wystarczająco podniecony, przesunął palce na jego podbródek podnosząc go do góry. Pociągnął chłopaka do siebie, chcąc by ten siadł na jego kolanach. Kiedy osiągnął upragniony efekt, przyciągnął jędrne ciało do siebie, przywierając ustami do jego szyi, całując go po niej. Od czasu do czasu podgryzał Lax’a po jasnej skórze zostawiając po sobie mocniejsze, malinowe ślady, które nie miały prawa ostać się na skórze dłużej niż kilka minut. Nie zamierzał go znaczyć, czy robić malinek, które prawdę mówiąc uwielbiał robić na swoich partnerach. Dobrze zauważone – partnerach, a Oliver jego partnerem nie był, nie odczuwał potrzeby znaczenia go na dłużej dla własnego widzimisię, by każdy wiedział, że ten typ jest zajęty. Trochę śmieszne rozumowanie, z którego Gareth zdawał sobie sprawę, jednak to jakoś poprawiło mu humor. Lubił patrzeć na nagie ciało pokryte licznymi fioletowymi punkcikami. Pociągało go to, na swój chory, porąbany sposób.
Kiedy zajmował się szyją kochanka, mimo wszystko chcąc dać mu tej przyjemności, podsunął palce pod jego usta chcąc by je ssał. Trzeba było go przygotować, bo raczej domyślał się, że ten masochistą nie był. I tak, wiedział, że mógłby go wziąć siłą, nie zważając na żadne protesty, upodobania i wszelkie inne sprawy, ale jednak nie zafunduje mu takich zabaw, tylko z jednego względu – zachowywał się bardzo przyzwoicie dlatego też nie miał potrzeby karania rudzielca. No chyba, że nagle zacząłby się stawiać, to wtedy Zmora pokazałby swoje demoniczne oblicze.
 
     
Olivier
Cichodajny chłopiec


Imię i nazwisko: Olivier Lacroix, chociaż klientom przedstawia się jako Nathan Lax.
Rasa i grupa: Demon || towary klasy B
Wiek: Ma zaledwie dziewiętnaście lat, co jest małą liczbą jak dla demona.
Orientacja: Biseksualny.
Typ: Zależy, pod kim leży.
Miłość: do królików się liczy?
Pan|sługa: Poszukiwany.~ | ~
Cyrograf: Portfel, telefon... Tyle.
Ekwipunek: Póki co - brak.
Obrażenia: Luźna, zielona koszula, a na to założona czarna bluza. Dalej ma dżinsowe spodnie, a na oku można jeszcze zauważyć czarną przepaskę.
Fabularnie: Ten straszny główny admin.
Multikonta: All in all is all we are.
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 21
Wysłany: 2014-01-16, 11:13   

Cóż, najwyraźniej ta pochwała tylko zachęciła rudzielca do dalszych poczynań, bo już po chwili zaczął mruczeć gardłowo, aby Zmorowaty mógł odczuć lekkie wibracje na swoim przyrodzeniu.
Nie było potrzeba wiele wysiłku, aby chłopak usiadł na kolanach klienta. Zrobił to praktycznie od razu, kiedy poprzednia czynność została przerwana. Nie protestował przed niczym, kładąc ręce na karku mężczyzny i mocniej do niego przylegając tuż po przyciągnięciu. Dłonią zaczął delikatnie bawić się jego włosami, odchylając głowę na tyle, aby Zmorowaty miał do niej wolny dostęp. Liczył na to, że ten nie będzie robił mu malinek, które utrzymywałyby się nawet te kilka godzin już minimalnie. To by mu utrudniło pracę... Chociaż jakby znalazł jakiegoś napaleńca to ten by zwrócił uwagę tylko i wyłącznie na jego dupę, więc to nie byłby aż taki problem.
To było oczywiste, że chłopak nie był dla ciemnowłosego jakimś tam partnerem. Był wynajętą dziwką, nikim więcej, ale tego to powinno być świadome nawet pięcioletnie dziecko... A przynajmniej w tym mieście. No cóż, Oliego zawsze bawiły sytuacje, w których klient stara mu się wmówić, że go kocha. Nie, żeby on nie wierzył w takie miłości, ale... Jest dziwką. Jeśli ktokolwiek uzna, że podczas seksu między nimi zaiskrzyło to naprawdę jest godzien pożałowania.
Cicho wzdychał i pomrukiwał, za każdym razem, kiedy odczuwał usta Garetha na swojej szyi. No, nie trzeba raczej wspominać tak oczywistej rzeczy, że palce wręcz od razu wziął do ust i zaczął się na nich zasysać oraz pocierać językiem. Nie uważał, aby rozciąganie go było wyjątkowo potrzebne, bo - nie da się ukryć - ciasny to on na pewno nie był. Dodatkowo niewielka ilość klientów przejmowała się takimi rzeczami czy sprawi mu ból, czy nie. Chodziło o to, aby sobie ulżyć, a w takim wypadku nie było niczym dziwnym, że rudzielec sam się rozciągał przed pracą. Na ostrym dyżurze wolałby nie wylądować, więc nie ma się co dziwić takiemu postępowaniu.
O stawianiu się raczej nie było mowy. Pan płaci - pan wymaga, jak to już było wspomniane, więc byłoby arcygłupie, gdyby Nathan zaczął się wyrywać.
- Nie potrzeba mnie rozciągać - powiedział spokojnie, na chwilę przestając ssać jego palce, ale szybko wrócił do tej czynności.
Po chwili zaczął się lekko ocierać o jego przyrodzenie, bo przecież nie mógł zapominać, po co tutaj jest. W końcu nie może pozwolić na to, żeby klient się nim zajmował. I to jeszcze bez żadnego odzewu! Co innego, gdyby sobie tego zażyczył... No, ale nie życzył, więc byłoby to jak najbardziej idiotyczne.
_________________
 
     
Zmora
Velveteen


Imię i nazwisko: Gareth Hawk.
Rasa i grupa: Demon; Organizacja Rot.
Wiek: Wizualnie 22 - 24 lata.
Typ: Seme.
Miłość: Po moim trupie.
Pan|sługa: Nigdy | Na razie brak.
Cyrograf: Chętny?
Ekwipunek: Krótki nóż przy nodze w bucie; fajki; zapalniczka.
Obrażenia: Na razie brak.
Aktualny ubiór: Ciemne spodnie; czarny t-shirt; czarne oficerki.
Fabularnie: Wolny.
Multikonta: Lauviah.
Motto: Chrzanić system.
Dołączył: 01 Sty 2014
Posty: 99
Wysłany: 2014-01-16, 16:35   

Zmora nie był typem faceta, który powie, że między nimi coś zaiskrzyło – nigdy nie zaiskrzy, bo nie nadawał się do żadnej cieplejszej relacji. Zresztą to był tylko seks, zwykła fizyczność rozładowanie buzującego w nim napięcia, żadne upojne uniesienie miłosne. Oliver również miał tego świadomość i to było w tym naprawdę wszystkim dobre. Nie trzeba było się przejmować drugą osobą. Zapinało się spodnie i wychodziło. To mu chyba najbardziej ze wszystkiego odpowiadało.
Pochwała czy nie, znudziło go już to wszystko. Chciał już powiedzieć, że ma się kłaść na brzuchu i wypinać, bo żadnego rozciągania nie będzie, gdyż tracił z wolna cierpliwość, jednak Oliver go uprzedził. Chwała Szatanowi. Nie będzie musiał wysłuchiwać stęknięć na temat tego, że jest brutalny. Chociaż domyślał się, że ten dzieciak nawet nie pisnąłby żadnego słowa, gdyby Gareth odwrócił go i po prostu wziął. Wkurzało go to. Może dlatego, że potrzebował się wyładować na kimś. Frustracja gasła w nim i rosła z każdą chwila na nowo. Wahania jego nastrojów były jak huśtawka. Raz znajdywały się u samej góry, by w każdej chwili wybuchnąć, by nagle opaść wyciszając go. Miotał się miedzy jednam a drugim, popadając od skrajności w skrajność. Nie wiedział już czego chce, a to go tylko jeszcze bardziej złościło. Złapał go mocno za włosy, odchylając jego głowę bardziej w tył. Mocnej oraz pewniej całując szyję kochanka dotarł wargami do ucha rudzielca, by w nie szepnąć:
- Siadaj na niego i pokaż co umiesz- rzucił, odsuwając twarz od niego. Oparł się na łokciach, będąc lekko odchylonym i móc na to spokojnie patrzeć. Nie chciało mu się na razie przejmować inicjatywy, zresztą Lax dawał sobie świetnie radę. Widać we fachu był już jakiś czas. Chociaż nie mu o tym myśleć, chciał się rozluźnić dostać to po co przyszedł i wyjść. No dobra, jeszcze zapłacić mu, bo to tez w sumie ważne, chociaż Garrego nieszczególnie interesowała rola zapłaty. Miał trochę kasy, zresztą pracował tu i ówdzie, załatwiając różne sprawy dzięki czemu zarabiał mogąc pozwolić sobie na dziwki.
- I pospiesz się, nie chce tu spędzić całej nocy- mruknął ponaglająco. Robiło mu się już i tak ciepło na te wszystkie ocierania jakimi został obdarowany. Warknął gardłowo, wyrzucając z siebie ciche westchnięcie.
 
     
Olivier
Cichodajny chłopiec


Imię i nazwisko: Olivier Lacroix, chociaż klientom przedstawia się jako Nathan Lax.
Rasa i grupa: Demon || towary klasy B
Wiek: Ma zaledwie dziewiętnaście lat, co jest małą liczbą jak dla demona.
Orientacja: Biseksualny.
Typ: Zależy, pod kim leży.
Miłość: do królików się liczy?
Pan|sługa: Poszukiwany.~ | ~
Cyrograf: Portfel, telefon... Tyle.
Ekwipunek: Póki co - brak.
Obrażenia: Luźna, zielona koszula, a na to założona czarna bluza. Dalej ma dżinsowe spodnie, a na oku można jeszcze zauważyć czarną przepaskę.
Fabularnie: Ten straszny główny admin.
Multikonta: All in all is all we are.
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 21
Wysłany: 2014-01-16, 17:21   

Oboje byli tego świadomi i było to coś jak najbardziej genialnego. Co jak co,ale Olivier miał dość wszelkiego rodzaju... No cóż, najzwyczajniej w świecie nieporozumień. Że niby ktoś sie zakochał lub coś podobnego... No jak ktoś ma takie problemy i jest wrażliwy to niech nie wynajmuje sobie dziwek. Wszelkiego rodzaju doznania cielesne da się kupić, ale miłości nie, więc jedno wyklucza drugie.
Oj tak, Nathan nawet by się nie poskarżył na takie traktowanie. Co innego prywatnie. Wtedy... Cóż, rudzielec byłby z pewnością mniej śmiały i bardziej wrażliwy. Ale to kogokolwiek obchodzi? Raczej nie. Zresztą, Zmorowaty nawet nie zna imienia osoby, którą ma przelecieć. Chociaż nie, on się raczej powinien zorientować, że to pseudonim. Nie tak, jak niektórzy klienci.
Modlił się w duchu, żeby tylko klient nie doszedł do jego ucha,ale najwidoczniej linia odpowiadająca za takie modły, była aktualnie zajęta. Nic więc dziwnego, że po chwili po pokoju rozległ się jęk. Tak, uszy to były jedne z najwrażliwszych miejsc na ciele rudzielca. A w szczególności to lewe, biedne uszko. Cudem było, że twarz Oliego nie upodobniła się jeszcze barwą do jego włosów.
Pokiwał głową, słysząc polecenie i już po chwili złapał przyrodzenie klienta i powoli się na nie nabił. Nie, nie mógł powiedzieć, że czuł jakąś przyjemność z tego. Pomimo rozciągnięcia, odczuwał dyskomfort jak i lekki ból. Nie wspominając już o tarciu, ale to dało się zignorować chociaż odrobinę.
Ułożył dłonie na torsie Garetha, po chwili zaczynając nabijać się na jego męskość. Robił to coraz szybciej, jednocześnie zaciskając się na niej. Naturalnie zaczął jęczeć i wzdychać, jednakże to już był bardziej wyuczony odruch. W końcu musiał to robić, nawet kiedy zbytnio przyjemności nie odczuwał. Chociaż akurat teraz nie da się powiedzieć, aby był jej pozbawiony całkowicie. Coś tam się tliło... No, a gęsia skórka dalej nie zniknęło po bliższym kontakcie Zmorowatych warg z uchem Nathana. Nie jego wina, że ciało reagowało tak, a nie inaczej i nie potrafił nad tym zapanować.
Po chwili zaczął wodzić jedną ręką po klacie mężczyzny, najzwyczajniej w świecie go obmacując. No cóż, dosyć szybko zaprzestał takiej czynności, lekko nachylając się nad ciałem ciemnowłosego, przyśpieszając jeszcze bardziej ruchy bioder. Przygryzł wargę, przez co jęki wydawały się być bardziej stłumione.
A co do zapłaty... O to Zmora martwić się nie musi. Co jak co, ale Olivier o swoje upomnieć się potrafi. A jak coś to gwizdnąłby mu portfel.
_________________
 
     
Zmora
Velveteen


Imię i nazwisko: Gareth Hawk.
Rasa i grupa: Demon; Organizacja Rot.
Wiek: Wizualnie 22 - 24 lata.
Typ: Seme.
Miłość: Po moim trupie.
Pan|sługa: Nigdy | Na razie brak.
Cyrograf: Chętny?
Ekwipunek: Krótki nóż przy nodze w bucie; fajki; zapalniczka.
Obrażenia: Na razie brak.
Aktualny ubiór: Ciemne spodnie; czarny t-shirt; czarne oficerki.
Fabularnie: Wolny.
Multikonta: Lauviah.
Motto: Chrzanić system.
Dołączył: 01 Sty 2014
Posty: 99
Wysłany: 2014-01-16, 22:31   

Tak, jakże oni mieli farta. A tak serio, to chyba oczywistym było, że rzadko kiedy między klientami, a dziwkami zachodziły jakieś większe relacje niż te łóżkowe. Zazwyczaj w takich sytuacjach, trudno było wyczuć prawdziwe intencje takiej prostytutki, bo przecież okazać się może, że zależało takiej na kasie. Albo na wyciagnięciu z podołka nędzy, kto je tam wie. Gareth nie ufał żadnej dziwce. Nie chciał mieć z nimi nic do czynienia poza tymi dwoma razami. Chociaż ciężko było, w mieście się od nich roiło. Coraz bardziej chętnie wychodziły na ulicę, puszczając się. Nie za długo jak wszystko będzie szło takim tempem to zaczną mordować na zlecenie i co mu wtedy za robota zostanie? Nie no, Gareth spokojnie nie można wybiegać w taką przyszłość – tak to sobie tłumaczył. Świat się zmieniał na gorsze, a on z nim. Lubił robić to co robił, nie chciał by jakieś podrzędne dziunie odbierały mu zlecenia.
Czując jak już jest w nim, mruknął pod nosem, samemu wychodząc biodrami naprzeciw jego ruchem, wbijając się w niego do samego końca. No tak było przyjemnie, nie mógł zaprzeczyć, jednak te udawanie jęki rudzielca doprowadzały go do szaleństwa. Jęczał tak wyuczenie jak te wszystkie gwiazdy porno. Odkrył właśnie minusa sypiania z prostytutką. Jednak partner zdobyty w sposób normalny był najlepszym obiektem. Warknął pod nosem chcąc to jak najszybciej zakończyć. Przewalił go zaraz na brzuch, nachylając się nad smukłym ciałem i zaczynając się w niego wbijać mocno. Ruchy jego bioder zdecydowanie nie należy do tych najwolniejszych, a płynność osiągały w momencie, kiedy opór mięśni zdecydowanie się obniżył. Ugryzł go w kark, łapiąc za rude kudły i odchylając mu głowę w tył.
- Nie lubię sztuczności – wyrzucił z siebie, nie interesując się nawet w tym momencie czy będzie go to boleć czy nie. Miał to gdzieś. Poruszał się w nim tak jak lubił najbardziej, a przy tym zahaczając zębami o płatek jego lewego ucha. Wolnymi krokami zbliżał się do upragnionego szczytu, jednak aby go osiągnąć potrzebował jeszcze kilku dłuższych chwil.
Co do kradzieży portfelu Zmory, to byłby to jeden z najgłupszych pomysłów na jakie Oliver mógłby wpaść. Gareth nie odpuściłby mu takiego wybryku i jakby go znalazł, to chyba by łeb ukręcił.
 
     
Olivier
Cichodajny chłopiec


Imię i nazwisko: Olivier Lacroix, chociaż klientom przedstawia się jako Nathan Lax.
Rasa i grupa: Demon || towary klasy B
Wiek: Ma zaledwie dziewiętnaście lat, co jest małą liczbą jak dla demona.
Orientacja: Biseksualny.
Typ: Zależy, pod kim leży.
Miłość: do królików się liczy?
Pan|sługa: Poszukiwany.~ | ~
Cyrograf: Portfel, telefon... Tyle.
Ekwipunek: Póki co - brak.
Obrażenia: Luźna, zielona koszula, a na to założona czarna bluza. Dalej ma dżinsowe spodnie, a na oku można jeszcze zauważyć czarną przepaskę.
Fabularnie: Ten straszny główny admin.
Multikonta: All in all is all we are.
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 21
Wysłany: 2014-01-16, 23:04   

To było najodpowiedniejsze podejście. Idiotycznym było takie zakochiwanie się. Ale o tym już wszyscy wiedzą i nikt nie powinien być zaskoczony.
Taka nagła reakcja Zmorowatego, na pewno zaskoczyła rudzielca, jednak nie dał po sobie niczego poznać. Przeklął w duchu, licząc,że po tym ugryzieniu nie zostanie ślad i zerkając na niego. Lekko się uśmiechnął na jego słowa.
- Za.. Zapamiętam. O ile będzie na.. następny ra-az - powiedział, z trudem łapiąc oddech. Już nawet nie chodziło o to, że z tak odchyloną głową będzie ciężko mu mówić. No cóż, dochodziły mocne i zdecydowane ruchy Garetha i dodatkowo... Nieszczęsne uszko Oliego. Nic dziwnego, że czując na nim język, lekko się spiął, co bardzo szybko udało mu się zniwelować. Nie tak dobrze jak jęki. Tym razem po pokoju rozległy się te prawdziwe, nad którymi Demon nie nauczył się panować. Starał się je w jakiś sposób tłumić, jednak to i tak nic nie pomagało, więc się poddał.
W sumie to trzeba mu za jedno medal przyznać - jeszcze się nie zarumienił ze wstydu. No cóż, udawane jęki to jedno, ale te prawdziwe to coś zupełnie innego. Dawno z nikim nie był, więc logiczne, że odzwyczaił się od słyszenia ich. Ale jakoś to przetrzyma. W końcu jak klient nie chciał słyszeć takich odgłosów to zazwyczaj go kneblował, więc wątpił, aby brunetowi one w jakikolwiek sposób przeszkadzały.
Z racji tego, że wolał nie zaburzać tempa,które narzucał mężczyzna,nie nabijał się sam. Jedynie poruszał biodrami na boki, aby ten wchodził głębiej. Nawet mu nie przeszkadzała taka pozycja, ani nic takiego. Nie, w ogóle mu taki tryb życia nie przeszkadzał... Dopóki nie miał kilku klientów po sobie. Czasami był wdzięczny za to, że niektórzy chcieli potrzymać go do rana. Zarobi trochę kasy, a tyłek aż tak boleć nie będzie. No i nie będzie wykończony! Tak, takie trzymanie pod pretekstem "bo ktoś lubi" było dobre. Chociaż zależy kiedy.
Za taki wybryk to Gareth mógłby całkiem wiele zyskać. Obudzić w Olivierze poczucie winy nie jest tak trudno. Ten od razu zacząłby przepraszać, tłumaczyć się... Kto wie?Może nawet zgodziłby się na służenie. Takie podaj, przynieść, pozamiataj, a jak skończysz to zrób lodzika. W sumie nie taka zła opcja dla obu stron - chociaż też zależałoby to od traktowania sługi.

Za wszelkiego rodzaju jednorożce na lipie w tym poście przepraszam, ale już Morfeusz mnie porywał, kiedy to pisałem...
_________________
 
     
Zmora
Velveteen


Imię i nazwisko: Gareth Hawk.
Rasa i grupa: Demon; Organizacja Rot.
Wiek: Wizualnie 22 - 24 lata.
Typ: Seme.
Miłość: Po moim trupie.
Pan|sługa: Nigdy | Na razie brak.
Cyrograf: Chętny?
Ekwipunek: Krótki nóż przy nodze w bucie; fajki; zapalniczka.
Obrażenia: Na razie brak.
Aktualny ubiór: Ciemne spodnie; czarny t-shirt; czarne oficerki.
Fabularnie: Wolny.
Multikonta: Lauviah.
Motto: Chrzanić system.
Dołączył: 01 Sty 2014
Posty: 99
Wysłany: 2014-01-17, 15:39   

Dawno puścił jego włosy chcąc je tylko chwilę potarmosić i potrzymać, jednak szybko ta czynność mu się znudziła i skupił się na mocnych ruchach bioder. Od czasu do czasu podgryzał jego odsłonięte ramiona czy szyję, ale najczęściej skupiał się na tym nieszczęsnym uchu, które miał tuż pod nosem. Nie robił tego by dać mu jakąś przyjemność, było to raczej przypadkowe trafienie w czułe punkty chłopaka. Nawet teraz, kiedy poruszał się w nim ocierając o wrażliwe miejsce nie zwracał na to najmniejszej uwagi. Jęki faktycznie zmieniły swoja barwę i stanowiły dla niego bardziej przyjemne odzwierciedlenie tego co działo się między nimi.
- Nie będzie następnego razu… – wychrypiał nisko do jego ucha. Chyba nie sądził, że Zmora będzie korzystać wiecznie z usług dziwek? Co to, to nie. Były to tylko te dwa wyjątki, gdzie zapłacił komuś za seks. To nie było w jego stylu, po prostu nie.
A co do przebywania razem w ciągu nocy, nie było najmniejszych szans. Zamierzał się zaraz zwinąć i zostawić go w pokoju, wynajął go na całą noc, a co z nim zrobi to już jego sprawa. Nie przyszedł się przecież migdalić z nim i rozmawiać o uczucia po stosunku. Mieli załatwić sprawę i pożegnać się nic poza tym, dlatego też Zmorowaty nie rozumiał jak inni klienci mogli żądać tego od prostytutek. Dobra mniejsza z tym.
Szybkie i dość płynne tempo dało duże rezultaty, osiągnął upragniony orgazm w przeciągu kilku dłuższych chwil. Mruknął mu do ucha, zagryzając je po raz ostatni. Wszystko się skończyło. Gareth wyładował się, a denerwujące spięcie gdzieś minęło, pozostawiając po sobie świadomość spełnienia. Wyszedł z niego, klepiąc go w tyłek. Siadł na łóżku, zapalając papierosa. Palił go chwilę spokojnie, sięgając po obie bokserki, które wciągnął na biodra. Znalazł na ziemi swoje spodnie, z których wyciągnął kasę. Zostawił mu ją na komodzie. No doliczając też napiwek, a niech ma.
Ubrał na siebie resztę swojej garderoby, przelotnie zerkając na leżącego rudzielca. Bez żadnego słowa, bez żadnego pożegnania wyszedł. Nic tu po nim.



[zt]


wybacz, ale tak bardzo mi weny brak.
Ostatnio zmieniony przez Zmora 2014-01-17, 15:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 1,49 sekundy. Zapytań do SQL: 8