World of impurity Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Przystanek
Autor Wiadomość
Gabriel
Niszczyciel Marzeń


Imię i nazwisko: Gabriel Erbach.
Rasa i grupa: Ludzikowy obywatel.
Wiek: Wizualnie około szesnastu, ale tak to ma osiemnaście.
Orientacja: Homoseksualny w stu procentach.
Typ: Uke.
Miłość: -
Pan|sługa: Rowdy | Raczej na sługusów nie liczy.
Cyrograf: Komórka, zapałki, nici z igłami, słuchawki i chusteczki.
Ekwipunek: Średniej długości rozcięcie na lewej ręce, w okolicach dłoni i nadgarstka.
Obrażenia: Granatowy płaszcz; fioletowa bluzka, która w niektórych miejscach jest lekko przybrudzona; dość opięte, czarne spodnie, na których widać pasek z ćwiekami; na szyi naszyjnik z czaszką; prawy nadgarstek cały zawalony w ciemnych bransoletkach; na nogach glano-podobne buty, meh.
Aktualny ubiór: Bilokacja. Rogue || Isaiah
Multikonta: Je­dyny sposób, żeby uwol­nić się od po­kusy to jej ulec.
Dołączył: 28 Gru 2013
Posty: 112
Wysłany: 2013-12-29, 18:43   Przystanek

Główna atrakcja tego miejsca. Najzwyklejszy przestanek, na którym o każdej porze ktoś jest. Dzieci, młodzież, dorośli, emeryci i Ci spróchniali. Odjeżdżają i przyjeżdżają. W tym miejscu zawsze jest ruch, a kierowcy ostrzegają przed kradzieżami kieszonkowymi, bo zazwyczaj tam gdzie jest ruch, tam są złodzieje, proste.
Ostatnio zmieniony przez Gabriel 2014-01-07, 13:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Inge 
Kramarz


Imię i nazwisko: Inge Frej Hansson
Rasa i grupa: Człowiek/Comprachio
Wiek: 24 lata
Orientacja: Homoseksualna
Typ: To zależy. :'3
Aktualny ubiór: Nope
Dołączył: 04 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: 2014-01-07, 00:17   

Już trzeci raz zerknął na zegarek. Ewidentnie było widać, że ta chińska taniocha źle działa, bo zegar na stacji pokazywał zupełnie inną godzinę. Wszystko wydawało się zupełnie w porządku, usiadł na jednym z plastikowych, przypalonych przez wandali niebieskim krzesełku, odetchnął, poprawił włosy, po czym... cisnął zegarkiem o ziemię i nawet go podeptał! Później jak gdyby nigdy nic kopnął go przed siebie z miną "co to to nie ja" i sprawa skończona. Spóźnił się na swój środek lokomocji, no to dupa. Wyjął telefon i wybrał jakże dobrze znany sobie numer. "Nie przyjdę." Rzucił krótko i rozłączył się. Patrząc na swoje opóźnienie plus fakt, że odjedzie mu autobus nie ma już potrzeby jechania gdziekolwiek, jednak skoro już się nadarzy okazja to można się gdzieś wybrać. Tylko teraz rodzi się pytanie, gdzie dokładnie? Centrum odpada, na pewno nie dziś. Wszystkim dziwnym trafem zachciało się wyjść z domu, ale jak kogoś potrzeba to nawet ptaków nie słychać! Zawsze też można się poszwędać po jakimś lesie i przeżyć jakąś mrożącą krew w żyłach przygodę. Chociaż nie, to chyba nie byłoby w ogóle możliwe, eh.
Wokół zaczął robić się mały tłum. Kilka starszych pań, "raperzy" ze swoimi blacharami i o zgrozo, dzieci. Nic nadzwyczajnego, w końcu to jeden z najbardziej ruchliwych przystanków w mieście. Dorwała go nuda, to zaczął początkowo liczyć ilość ludzi z czarnymi włosami, a później nawet zastanawiał się na ile można by ich wycenić. Takie tam małe zboczenie zawodowe. Chyba cierpi na deficyt dobrego towaru, bo ostatnimi czasy trafiają mu się takie same przeciętniaczki, albo gorzej, ociekający słodyczą i polewą czekoladową chłoptasie, którzy zachowują się jak dzieciaki. Aż szkoda mówić.
 
 
     
Minoru
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-07, 00:27   

Zbiegł po schodach metra przeskakując co drugi schodek byle zdążyć. Czuł się jak bohater jakiegoś taniego thrillera prowadząc za kimś pościg. Szkoda tylko że uciekinierem był jedyny o tej godzinie pociąg. Uważając niezwykle na sorbet w siatce pościg skończył się w momencie odjazdu...Szkoda tylko ,że utkwił w durnych bramkach obrotowych. Darował sobie już i poszedł sprawdzić plan następnych odjazdów. Bo co innego miał zrobić jak nie czekać? Z cichym westchnieniem sprawdził rozkład i uznał ,że poczeka...będzie cierpliwy do czasu...Odsunął się po dobrej chwili słysząc nad uchem wycie jakiegoś dzieciaka. Odszedł w cichsze miejsce i wyciągnął nieskończony sorbet. Posmutniał. Deser podczas biegu zmienił się w papkę której nie dało się zjeść. Z bólem rozstał się z ukochanym wywalając go do śmieci a łyżeczkę zostawił w ustach. Dla zabicia czasu pogryzie sobie plastik, nic lepszego do roboty i tak tu nie ma.
 
     
Inge 
Kramarz


Imię i nazwisko: Inge Frej Hansson
Rasa i grupa: Człowiek/Comprachio
Wiek: 24 lata
Orientacja: Homoseksualna
Typ: To zależy. :'3
Aktualny ubiór: Nope
Dołączył: 04 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: 2014-01-07, 00:56   

- Hm, a gdyby tak tego bachora wypatroszyć, później wrzucić na patelnie i na końcu zjeść? To byłby zapewne udany posiłek, w końcu taka "kluska" ma dużo mięsa. Ciekawe czy skwierczałoby tak samo jak kurczak... - jego myśli szły zdecydowanie w złym kierunku, no ale cóż mu poradzić? W gruncie rzeczy nawet na swojego młodszego o 11 lat brata reagował identycznie. Jak dobrze, że ten stwór już podrósł.
Nie przejmując się faktem, że jest w miejscu publicznym usiadł po turecku opierając łokcie o uda i brodę o dłonie. Telefon w jego kieszeni kilka razy zasygnalizował, że ktoś usilnie próbuje się do niego dodzwonić, on jednak w zupełności to zignorował. Nie ma zamiaru się nikomu z niczego tłumaczyć, dlatego nie odbiera i chociażby ktoś po drugiej stronie słuchawki umierał, nie dodzwoni się. Zawsze lepszym wyjściem jest napisanie wiadomości, ale chyba niezwykle mało osób potrafi myśleć i zazwyczaj tego nie robią. Ewentualnie są tak leniwi, że nie stać ich na taki drobny wysiłek. Najlepiej to może znaleźć dla siebie jakiegoś specjalistę od pisania smsów i zatrudnić go na cały etat? W gruncie rzeczy... to nie jest taki głupi pomysł!
Poprawił swój szalik, bo jakoś dziwnie zaczął się układać i powrócił do obserwacji. Chyba każdy normalny człowiek by usnął robiąc to co on, jednak warto wspomnieć, że imię Inge i słowo normalny nie idzie ze sobą w parze. Szczególnie rzucił mu się w oczy jeden blondyn, ale to tylko ze względu na to, że odwalał jakieś dzikie dramaty do bliżej niezidentyfikowanego opakowania czy czort wie czego jeszcze. Dobry dowód na to, że ludzie potrafią być naprawdę różni i jakże zaskakujący.
 
 
     
Minoru
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-07, 01:09   

Trzymając nadal łyżeczkę w ustach nie ważne jak dziwnie to musiało wyglądać. Zaczął przechadzać się po przystanku szukając gdziekolwiek jakiegoś automatu lub najzwyczajniejszego kiosku w którym mógłby kupić sobie lizaka. Kręcił się tu i tam aż w końcu znalazł jakiś mały kiosk. Cóż wybór nie powalał ale zawsze coś. Najgorsze było szukanie drobnych bo nie chciał czekać aż leniwy kasjer odda resztę w większego nominału. Po chwili marudzenia pod nosem znalazł drobne. Zawsze przydaje się schować gdzieś jakikolwiek. Wsadził je do kieszeni i odszedł od okienka. Sprawdził godzinę na telefonie i widząc ,że ma jeszcze sporo czasu oparł się o pobliską ścianę, z dala od zgiełku gdzie można było pomyśleć. Przeciągnął się woląc nie odpowiadać na przychodzące wiadomości od sekretarki. Po co ma psuć sobie humor jeszcze bardziej. Odpakował kwaśnego lizaka i wsadził go do ust...-Mrrr...cytrynowy-mruknął pod nosem delektując się. Zerknął w stronę pobliskich krzeseł. Cóż może by usiąść? Podszedł do nich mimo ,że ich wygląd odrzucał. Zerknął na siedzącego obok chłopaka i przygląda się...wgap-Hmmm....Wiedziałem ,że wygląda znajomo. Linia Zimowa z 2012 roku. -odparł po chwili głębszego zastanowienia przyglądając się szalikowi.-Może znowu wprowadzić ten wzór...hmm-mruknął sam do siebie trzymając w palcach lizaka.
Ostatnio zmieniony przez Minoru 2014-01-07, 17:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Inge 
Kramarz


Imię i nazwisko: Inge Frej Hansson
Rasa i grupa: Człowiek/Comprachio
Wiek: 24 lata
Orientacja: Homoseksualna
Typ: To zależy. :'3
Aktualny ubiór: Nope
Dołączył: 04 Sty 2014
Posty: 13
Wysłany: 2014-01-07, 23:57   

Wyłączył to cholerstwo, które uparcie ciąż dawało o sobie znać. Znając życie jeszcze chwilka i telefon podzieliłby los zegarka, chociaż to byłaby dość duża strata, a do tego zapewne większy ból, żal i takie tam inne. A gdyby tak skusić się na jakieś terapie? Zapewne coś w tym cholernym mieście takiego organizują, nie ma opcji żeby nie. Może też znalazłby się czas na odczulanie? No bo niestety coraz więcej ludzi umiera i coraz więcej się rodzi, a to jest ewidentny, w jego przypadku, problem.
Stracił już zupełnie rachubę czasu. Wszystko wydawało mu się dłużyć i ciągnąć niczym Moda na Sukces, ale kiedy zerkał na wielki zegar, który boskim sposobem jeszcze nie został zniszczony przez wandali, okazywało się, że minęło najwięcej z pięć minut, a może nawet i mniej. Pięknie to wszystko kwitując, można dostać niezłej kurwicy. Przyglądał się każdemu przyjeżdżającemu pociągowi metra, chociaż było ich niewiele, może z trzy. Zawsze miał nadzieję, że to może jego transport, ale nie, dupa! Po jaką cholerę miałby przyjechać?
Oparł głowę o chłodny filar myśląc nad tym co zje na kolację, jaki film obejrzy i do której uda mu się pospać póki nie zostanie brutalnie wyciągnięty z wyra przez jakiegoś natręta. W sumie te błahe rzeczy są dla niego cholernie ważne, weszło mu w nawyk jadanie jakichś tłustych rzeczy wieczorami, filmy byle o zabijaniu, a sen... Krótkie przerwy na seans, zaspokojenie głodu i można wracać pod kołdrę. Takie to już życie lenia.
Ocknął się dopiero gdy zobaczył jakiś ruch niebezpiecznie blisko siebie. Chwila moment... Przecież to ten dziwaczny blondyn. Tylko teraz rodzi się pytanie, co go tu przywiało? Spojrzał na niego od stóp do czubka głowy. Ciekawe czy te kudły to prawdziwe, hm. Słysząc co powiedział spojrzał się na niego jak na jakiegoś dziwaka albo obcokrajowca.
- Słucham? - spytał z dość dziwnym tonem. A co jeśli tamten jest jakiś obłąkany i rozmawia sam ze sobą? Wtedy to jeszcze szwed wyjdzie na dziwaka, który na takie rzeczy odpowiada. Wyprostował nogi, które powoli zaczęły mu drętwieć. Przeciągnął się jeszcze na co jego kark odpowiedział kilkoma strzyknięciami. Tak, to już ten wiek. Dwadzieścia cztery lata to idealna pora na to, żeby się starzeć i iść na emeryturę.
 
 
     
Minoru
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-11, 01:50   

-Oh. Przepraszm, powinienem najpierw się raczej przedstawić, niż od razu podchodząc z takim tekstem.-odparł z uśmiechem i zręcznym ruchem wyciągnął jedną z wizytówek które nosił przy sobie w razie czego.- Ma pan jeden z szalików które były z mojej kolekcji zimowej, zeszło rocznej oczywiście. Mógłbym zrobić panu zdjęcie? Tak, żebym pamiętał wzór a nadajesz się idealnie na modela.-Starając się mówić zrozumiale uśmiechał się lekko do niego.- Co podoba się panu w tym egzemplarzu?-spytał się nieco zaciekawiony. No co zawsze warto znać opinie klienta. Wiedział ,że musiał teraz wyglądać nieco jak jakiś dziwak zadając takie pytania...No ale już taki był.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 8