World of impurity Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Olivier
2014-01-14, 20:10
Zatoczka
Autor Wiadomość
Gabriel
Niszczyciel Marzeń


Imię i nazwisko: Gabriel Erbach.
Rasa i grupa: Ludzikowy obywatel.
Wiek: Wizualnie około szesnastu, ale tak to ma osiemnaście.
Orientacja: Homoseksualny w stu procentach.
Typ: Uke.
Miłość: -
Pan|sługa: Rowdy | Raczej na sługusów nie liczy.
Cyrograf: Komórka, zapałki, nici z igłami, słuchawki i chusteczki.
Ekwipunek: Średniej długości rozcięcie na lewej ręce, w okolicach dłoni i nadgarstka.
Obrażenia: Granatowy płaszcz; fioletowa bluzka, która w niektórych miejscach jest lekko przybrudzona; dość opięte, czarne spodnie, na których widać pasek z ćwiekami; na szyi naszyjnik z czaszką; prawy nadgarstek cały zawalony w ciemnych bransoletkach; na nogach glano-podobne buty, meh.
Aktualny ubiór: Bilokacja. Rogue || Isaiah
Multikonta: Je­dyny sposób, żeby uwol­nić się od po­kusy to jej ulec.
Dołączył: 28 Gru 2013
Posty: 112
Wysłany: 2013-12-29, 17:04   Zatoczka

Zatoka jest równie tajemnicza, tak jak i pozostałe miejsca z Doliny Grzechów. Trudno określić jak będzie wyglądała następnego poranka. Potrafi lśnić i wić wstęgi fal, lecz czasami chowa się pod powłoką ciężkiej mgły. Jej brzeg ozdabia kilka opuszczonych i zniszczonych domów, a otoczona jest małym laskiem. Co dziwne nie widać w niej ani jednej ryby, co może świadczyć o skażeniu zbiornika albo celowym wysiedleniu mieszkańców zatoczki.
 
 
     
Gabriel
Niszczyciel Marzeń


Imię i nazwisko: Gabriel Erbach.
Rasa i grupa: Ludzikowy obywatel.
Wiek: Wizualnie około szesnastu, ale tak to ma osiemnaście.
Orientacja: Homoseksualny w stu procentach.
Typ: Uke.
Miłość: -
Pan|sługa: Rowdy | Raczej na sługusów nie liczy.
Cyrograf: Komórka, zapałki, nici z igłami, słuchawki i chusteczki.
Ekwipunek: Średniej długości rozcięcie na lewej ręce, w okolicach dłoni i nadgarstka.
Obrażenia: Granatowy płaszcz; fioletowa bluzka, która w niektórych miejscach jest lekko przybrudzona; dość opięte, czarne spodnie, na których widać pasek z ćwiekami; na szyi naszyjnik z czaszką; prawy nadgarstek cały zawalony w ciemnych bransoletkach; na nogach glano-podobne buty, meh.
Aktualny ubiór: Bilokacja. Rogue || Isaiah
Multikonta: Je­dyny sposób, żeby uwol­nić się od po­kusy to jej ulec.
Dołączył: 28 Gru 2013
Posty: 112
Wysłany: 2014-01-02, 15:55   

    Kolejny dzień, który jak na złość zaczął się zbytnio nieciekawie. Gabriel mógł sobie akurat pospać, jednak wstrętny pies sąsiada zaczął głośno szczekać, przez co sen nie był możliwy. Wiadomo, chyba każdy by się wkurzył. Po całej akcji postanowił jak najszybciej wyjść z domu, do jakiegoś miejsca, w którym pewnie będzie sam... a jeśli nawet nie, to przynajmniej liczył na trochę ciszy albo jakąś ciekawą pogawędkę. Szybko się ubrał w swój ulubiony płaszcz, no i ruszył w drogę. Długo myślał nad miejscem, w które mógłby się udać, ostatecznie padło na tajemniczą zatoczkę. Już po kilkunastu minutach drogi był na miejscu.
    Nerwowo rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu jakiejś żywej duszy. Nikogo nie widział, a co lepsze nikogo nie słyszał. Dobrze, że nikogo nie było. Nie musiał przynajmniej z nikim się użerać, no i oszczędzi nieprzyjemności innym. Swoimi kolorowymi ślepiami wpatrzył się w jakiś zniszczony dom. W sumie to do niego mógłby się udać. Pomyślał sobie, gdzie mógłby usadowić swoje cztery litery, po czym ruszył w stronę miejsca, w którym jego zdanie będzie mu najlepiej. Otóż zaraz obok mostu zauważył wielki kamień, na którym chciało mu się usiąść. Minął moment, a już zajął swoje wymarzone miejsce. Lustrował wstęgi fal, które delikatnie poruszały się po powierzchni wody. No i ta mgła. Dzisiejszego dnia nie była taka gęsta, przykrywała tylko kawałek całego zbiornika, akurat tą część, w której był Gabryś. Zaczął machać przed twarzą rękę, aby móc coś zobaczyć. Jego czynność nie przynosiła skutków, więc zrezygnował... przynajmniej miał pewność, że nikt go w takim miejscu nie spotka, nie będzie kolejnej kłótni. Jakoś dzisiaj nie chciało mu się z nikim żreć, po prostu. W jego przypadku to było dziwne, ale czasami się tak zdarzało. Z resztą nie ważne, to nie jest ciekawe.
    Erbach wyjął swój telefon, jednym ruchem podłączył do niego słuchawki, które nałożył na uszy. Włączył pierwszy, lepszy utwór i zamknął na chwilę oczy. Szybko je otworzył, uznał bowiem, że lepiej być czujnym w takim miejscu, nie chciałby dostać ataku serca w razie jakiegoś głupiego żartu, który ktoś mógłby mu sprawić.
    Postanowił lepiej się usadzić, dlatego też wstał. Oczywiście jak zwykle musiało się coś stać. Podczas wstawania poślizgnął się na czymś, przez co uderzył się lewą ręką w kamień. Momentalnie zrobiła się czerwona, nawet widział rozcięcie, z którego sączyła się krew. Sprawną ręką pospiesznie zaczął szukać czegoś, co mogłoby być przydatne, przynajmniej w tym momencie, bo jakoś nie wyobrażał sobie wracania do domu z zakrwawioną ręką.
    - Cholera, jaka ze mnie łamaga. Jakby ten dzień nie mógł być normalny... Kurwa.
    Och... jakby tego było mało. Gdy już znalazł chusteczki, które mogły mu pomóc w powstrzymywaniu krwotoku od razu je upuścił. Na szczęście nie upadły zbyt daleko, dlatego szybko przysunął je nogą. Miał szczęście, bo i tak ledwo mu się to udało. Pospiesznie i nerwowo wycierał zakrwawioną rękę, a brudne chusteczki rzucał obok siebie. Teraz siedział na ziemi i było mu lepiej niż na kamieniu. Opierał się plecami o swoje wcześniejsze miejsce, mając cichą nadzieję, że nikt go tu nie znajdzie, meh. Ogółem tak bardzo list, bo wyszczupla posta i wydłuża, ne.
 
 
     
Rogue
Perfekcyjny kokieter
Przywódca stada czerwononosych 


Rola na forum: Sługus... Znaczy się, zastępca Głównego Mistrza Gry
Imię i nazwisko: Przedstawia się jako Rogue, w rzeczywistości nazywa się Jonathan Crossive. Ale nazwij go tak, a stracisz kończyny.
Rasa i grupa: Człowiek, śmiertelnik, et cetera... Pan ekskluzywny,
Wiek: Na za dużo, nie za mało, lecz w sam raz.
Orientacja: Może sam byś się przekonał?
Typ: Dominujący i jednocześnie leniwy łoś.
Miłość: To pytanie retoryczne?
Pan|sługa: ~ | ~
Cyrograf: ~
Ekwipunek: Paczka papierosów, gogle z ciemnymi szkłami, zgnieciona karta papieru, ,,Hamlet'' z podartą okładką.
Obrażenia: Chciałbyś to sprawdzić, chłopczyku?
Aktualny ubiór: Lekko pognieciona, bordowa koszula z rękawami podwiniętymi do łokci. Czarna, rozpięta kamizelka z kieszeniami po bokach. Granatowe chinosy z podwiniętymi nogawkami. Ciężkie trapery w odcieniach szarości.
Fabularnie: Jak ptak.
Multikonta: W przygotowaniu.
Motto: Fuck It Shit Happens.
Dołączył: 01 Sty 2014
Posty: 86
Wysłany: 2014-01-03, 15:50   

    No wiedział, po prostu czuł, że ten dzień nie będzie dobry. Gdyby uważniej obserwował otoczenie, może zauważyłby znaki dawane mu przez Wszechświat, który dążył do uświadomienia mu, że powinien dziś zostać w domu. A zaczęło się od braku mleka w lodówce, bułek w szafce i kawy w puszce. Teoretycznie fakty te można by wytłumaczyć tym, że ostatnio cały swój wolny czas poświęca swojej pasjonującej „pracy" i nie zdążył zrobić porządnych zakupów, ale na coś musiał zwalić swoje kiepskie samopoczucie i całe to niepowodzenie.
    - Ghrrrhrr... – mruknął głośno, jednak niezbyt wyraźnie, turlając się w stronę dochodzącego dźwięku. Dźwięku telefonu, który jak na złość musiał wybić go z łagodnego snu. A tak dobrze mu było! Mięciutka trawa i cisza, którą zagłuszał tylko szum wiatru. Żyć nie umierać! A raczej „spać i nie umierać"! Uchylił powieki, zerkając na to ogłuszające, wredne, małe COŚ - elektroniczne urządzenie, które wyło wniebogłosy, chcąc za wszelką cenę obudzić właściciela. Powoli i ociężale podniósł się do siadu i od razu zaczął rozglądać się po otoczeniu. Mgła zakryła sporą część jeziora, w czasie kiedy on wylegiwał się na trawie, rozmyślając o niebieskich migdałach. W tym momencie poczuł, że coś jest nie tak, dlatego też szybko uchwycił urządzenie i spojrzał na ekranik. Godzina, jaką wskazywał telefon świadczyła o tym, że ranek minął już jakimś czas temu. Czy faktycznie spędził tutaj kilka godzin na spaniu? Nie wiedział, czy to prawda, czy zwykłe złudzenie. Zalegiwanie w takich miejscach w stanie półprzytomnym nie było do końca w jego stylu. Fakt faktem, że od piątej rano był na nogach i nie wiedząc co ze sobą począć, zaczął przeglądać podręczniki o... Medycynie. Kiedy nawet to nie pomogło, zmusił się na liczenie owiec, później długą kąpiel, relaksującą muzykę i ostatecznie spacer nad jezioro. Kto by pomyślał, że zmiana otoczenia sprawi, że od razu zapadnie w głęboki sen.
    Chłodny wiatr spowodował u Rogue'a delikatne drgawki na ciele, co zmusiło chłopaka do wstania z ziemi i upartego pocierania ramion swoimi dłońmi. W tym również momencie zaczął przeklinać pod nosem, że nie zdecydował się ubrać na siebie czegoś cieplejszego. Otrzepał spodnie z piasku i kurzu, po czym ruszył wzdłuż jeziora, kierując się... Właściwie to sam nie był tego pewien. Może korciło go na spacer po tak długiej drzemce? Bo na pewno nie zapomniał drogi powrotnej... Wcale.
    Po pewnym czasie przyuważył w oddali postać mężczyzny. Pomimo, iż mgła utrudniała widoczność, widział chłopaka bardzo dobrze. Nawet pofatygował się i przyspieszył tempo, aby szybciej się przy nim znaleźć.
    - Bycie pięknym chłopczykiem i jednocześnie przebywanie w takim miejscu samotnie, może grozić temu, że zostanie się przez kogoś zaatakowanym- powiedział stając tuż obok chłopaka. Uśmiechnął się do niego uwodzicielsko i przymrużył przy tym delikatnie oczy. - Boli?- spytał, kiedy przyuważył jego zranioną rękę. Dzień dobroci dla zwierząt...?

    Jeśli będą błędy, to wybacz. Pisałem z telefonu <//3
 
 
     
Gabriel
Niszczyciel Marzeń


Imię i nazwisko: Gabriel Erbach.
Rasa i grupa: Ludzikowy obywatel.
Wiek: Wizualnie około szesnastu, ale tak to ma osiemnaście.
Orientacja: Homoseksualny w stu procentach.
Typ: Uke.
Miłość: -
Pan|sługa: Rowdy | Raczej na sługusów nie liczy.
Cyrograf: Komórka, zapałki, nici z igłami, słuchawki i chusteczki.
Ekwipunek: Średniej długości rozcięcie na lewej ręce, w okolicach dłoni i nadgarstka.
Obrażenia: Granatowy płaszcz; fioletowa bluzka, która w niektórych miejscach jest lekko przybrudzona; dość opięte, czarne spodnie, na których widać pasek z ćwiekami; na szyi naszyjnik z czaszką; prawy nadgarstek cały zawalony w ciemnych bransoletkach; na nogach glano-podobne buty, meh.
Aktualny ubiór: Bilokacja. Rogue || Isaiah
Multikonta: Je­dyny sposób, żeby uwol­nić się od po­kusy to jej ulec.
Dołączył: 28 Gru 2013
Posty: 112
Wysłany: 2014-01-05, 18:35   

    Gabriel dalej siedział obok kamienia, na którego patrzył marszcząc brwi. W końcu to przez niego miał teraz rozwaloną rękę, nie? A mógł zostać w domu i kolejny dzień się ponudzić... ale oczywiście lepiej się kaleczyć. Cała ta sytuacja dała mu do myślenia. Ręka mocno go nie bolała... tylko krew przeszkadzała. Hm... zaczął powili zastanawiać się, czy nie jest masochistą, bo według niego było to z deka podejrzane. Z resztą nie ważne.
    Siedział tak dalej, próbując coś zrobić, aby czerwona maź już się nie lała, bo to było takie nudne. Cały czas musiał przykładać chusteczki do rany, a tak strasznie mu się nie chciało. Pech. Piękna cisza została przerwana przez nieznajomego bruneta. Dziwne, bo Gabryś nawet nie usłyszał jak ten do niego szedł. Czyżby z początku się skradał? Nie wiedział, mógł snuć tylko jakieś dziwaczne podejrzenia, które za pewne i tak by się nie sprawdziły. Z perspektywy obserwującego całe zajście musiało wyglądać zabawnie. Białowłosy, zraniony chłopak siedzi opierając się o kamień, na którym pewnie też była jego krew, a obok jakiś typ, który przeszedł przyglądać się jego cierpieniu. Super! Brakowało jeszcze jakiegoś sadysty i gwałciciela, dopiero z nimi byłaby prawdziwa jazda.
    Z początku Erbach nie odzywał się. Wolał przemyśleć wszystko dobrze, aby nie palnąć przypadkiem jakiejś głupoty. Wszystko spokojnie przemyślał, po czym głośno odetchnął.
    - Miało mnie to przestraszyć czy uwieść? Pozwól, że to ja będę wybierał miejsca, w których będę się pojawiał, nawet jeśli są jednymi z najniebezpieczniejszych.
    Gabriel rzucił okiem na rękę. Trochę już zatamował krwotok, ale nie miał zamiaru wstawać. Znając jego szczęście to pewnie wywali się rozwalając drugą łapę, a to wszystko na oczach jakiegoś chłopaka. Nie chciał robić z siebie pośmiewiska, jakoś tak.
    - Nie, wyobraź sobie, że swędzi... Jasne, boli. Boli w cholerę, meh.
    Oczywiście skłamał. Dłoń już nie bolała, ale miło by było, gdyby ktoś się nad nim ulitował. Dawno nie gawędził z nikim, zamknął się w pokoju i udawał kogoś, kim wcale nie był. Psychol. Uznał, że wypadałoby się przedstawić.
    - Gabriel. - rzucił niechętnie. Ogółem całą sytuacja wprawiała go w zakłopotanie, ale co tam... bywały gorsze.
 
 
     
Rogue
Perfekcyjny kokieter
Przywódca stada czerwononosych 


Rola na forum: Sługus... Znaczy się, zastępca Głównego Mistrza Gry
Imię i nazwisko: Przedstawia się jako Rogue, w rzeczywistości nazywa się Jonathan Crossive. Ale nazwij go tak, a stracisz kończyny.
Rasa i grupa: Człowiek, śmiertelnik, et cetera... Pan ekskluzywny,
Wiek: Na za dużo, nie za mało, lecz w sam raz.
Orientacja: Może sam byś się przekonał?
Typ: Dominujący i jednocześnie leniwy łoś.
Miłość: To pytanie retoryczne?
Pan|sługa: ~ | ~
Cyrograf: ~
Ekwipunek: Paczka papierosów, gogle z ciemnymi szkłami, zgnieciona karta papieru, ,,Hamlet'' z podartą okładką.
Obrażenia: Chciałbyś to sprawdzić, chłopczyku?
Aktualny ubiór: Lekko pognieciona, bordowa koszula z rękawami podwiniętymi do łokci. Czarna, rozpięta kamizelka z kieszeniami po bokach. Granatowe chinosy z podwiniętymi nogawkami. Ciężkie trapery w odcieniach szarości.
Fabularnie: Jak ptak.
Multikonta: W przygotowaniu.
Motto: Fuck It Shit Happens.
Dołączył: 01 Sty 2014
Posty: 86
Wysłany: 2014-01-07, 22:23   

    Rogue nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Z początku zamierzał tylko przejść się na krótki spacer, który to miał skutecznie zniwelować uczucie znużenia. Ostatecznie zasnął nad jeziorem, całkowicie odizolowując się od reszty świata. Po swojej pobudce miał wielką nadzieję, że wróci do domu, włączy sobie jakiś smętny film i zadzwoni po masażystę, który rozmasuje jego obolałe plecy. I że też plan uciekł wraz z wiatrem, kiedy przypadkiem znalazł chłopaka z raną na ręku. Może i fakt, że nie była ona zbyt poważna, ale od widoku krwi Jonathanowi robiło się gorzko w ustach. Matka uczyła go kiedyś, że zostawianie ludzi w potrzebie jest złe... Może dlatego ściskało go teraz w sercu i chciał jakoś zniwelować cierpienie białowłosego? Wszystko było zarówno możliwe, jak i niemożliwe.
    Przez dłuższy czas zastanawiał się, co też powinien teraz zrobić. Przyszedł tu... I co dalej? Dobre pytanie, a Rogue bardzo chętnie uzyskałby na nie odpowiedź. Aktualnie tylko wlepiał zaspany wzrok w postać chłopaka z rozwaloną łapą, od czasu do czasu zerkając na kamień, o który się opierał. Jakby próbował najpierw odkryć rzeczywiste źródło skaleczenia się. Kiedy już udało mu się wymyślić kilka teorii, westchnął głęboko i przykucnął obok chłopaka.
    - Ani jedno, ani drugie- powiedział cicho, drapiąc się po policzku. Bynajmniej, w tej chwili niezbyt myślał o uwodzeniu. Nawet jeśli jego czyny i słowa były z tym zupełnie sprzeczne. To jego praca spowodowała, że zachowywał się w taki, a nie inny sposób. Takie nawyki, których nie potrafił powstrzymać. Ale przynajmniej dzięki nim nigdy nie zapominał, jak powinien zachowywać się przy opcjonalnym kochanku.
    - Uh... No i po cóż ta ironia?- spytał, po czym zaśmiał się cicho. - Może pomóc? – Fakt faktem, że rana wcale nie była taka obfita, i że nie zagrażała jego życiu, ale okazał jakieś współczucie. A to się liczyło.
    W momencie, kiedy chłopak się przedstawił, Jonathan przeniósł wzrok na kamień. Wolałby uniknąć takich sytuacji, naprawdę. Wciąż nie rozumiał, po co znać godność człowieka, którego już prawdopodobnie nigdy w życiu się już nie spotka. Nigdy. Ciemnowłosy tego nie pojmował. Zresztą nie tylko tego.
    - Rogue- mruknął pod nosem, podnosząc się z ziemi. Doszedł do wniosku, że skoro jasnowłosy zdradził mu swoje imię, to i ten z grzeczności powinien się przedstawić... Swoim pseudonimem, jak to zresztą miał w zwyczaju.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 8